"To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia - Jonathan Carroll"
***
Dziewczyna wzięła przyjaciółkę pod rękę i ruszyły w stronę jej domu. Po drodze Roz próbowała jakoś wytłumaczyć zachowanie chłopaka, ale niezbyt jej to wychodziło. Szły rozmawiając przez jakieś 10 minut. Weszły do domu i skierowały się do sypialni Blanki. Tam przebrały się w wygodniejsze ciuchy, zmyły makijaż i upięły włosy w luźny kucyk właśnie tak, jak było im najwygodniej. Wzięły laptopa i usiadły na łóżku. Blanka cały czas myślała o tym czy powiedzieć przyjaciółce o jutrzejszym spotkaniu z Nikodemem.
Bardzo chciała z kimś w końcu o tym porozmawiać, więc zaczęła temat.
-Roz?
-Hm?-spytała zamyślona dziewczyna.
-Bo ja Ci muszę coś powiedzieć.
Przyjaciółka spojrzała na nią pytająco, jakby myślała, że chce jej powiedzieć, że kogoś zabiła.
-Co chcesz mi powiedzieć? Stało się coś?
-Nie nic się nie stało-uspokoiła ją.
-Chcę Ci tylko powiedzieć, że jutro spotykam się z Nikodemem o 17... Ma dla mnie niespodziankę-oznajmiła ciesząc się.
-Słucham?! nie możesz się z nim spotkać... Przecież to taki sam dupek jak Aleksander-powiedziała podnosząc głos.
-Po pierwsze nie denerwuj się i nie podnoś głosu proszę...A po drugie.. Co mi szkodzi? Może on jednak jest inny. Ostatnio jak byliśmy sami... uwierz mi był naprawdę super...Był taki kochany-powiedziała uśmiechając się.
-Zobaczysz, że przejedziesz się na nim tak jak ja na jego przyjacielu,ale nie będę Ci zabraniała spotykać się z nim. Zrobisz co chcesz,ale proszę uważaj na siebie okej?
-No proszę Cię.. Ja i bym na siebie nie uważała?
-No dobrze. To co planujesz na siebie ubrać? Masz już jakiś pomysł?
Blankę zamurowało. Przecież ona jeszcze o tym nie myślała.
-Szczerze? Jeszcze o tym nie myślałam.. Masz może jakiś pomysł?
-Chodź zobaczymy co masz w szafie.
Dziewczyny przeszukały prawie całą szafę i miały mnóstwo pomysłów. Przymierzały wszystko co się nadawało. Chciały,ale Banka wyglądała kobieco a zarazem, żeby czuła się komfortowo. Pomysł padł na
KLIK
Blanka spojrzała na zegarek i nie mogła uwierzyć, że dochodziła już godzina 1:41.
-Dobrze na dziś już koniec. Chodźmy już spać bo jutro nie wstaniemy.
-W sumie sama właśnie chciałam to samo powiedzieć. Zrobiłam się mega zmęczona.
-Okej. To idź się już spać a ja idę jeszcze po materac dla siebie.
-Poczekaj pomogę Ci.
Nastolatki poszły po materac. Wracając weszły jeszcze do kuchni po jakieś soki i wróciły do pokoju. Materac być tak duży, że miały mały problem z wejściem z nim do pokoju. Roz odstawiła soki na biurko i zaczęła pomagać w przenoszeniu materaca.. Gdy już prawie udało im się przecisnąć go przez drzwi jak zawsze znając ich szczęście musiało się coś stać. A mianowicie zahaczyły kantem materaca o krzesło stojące przy drzwiach i spadło z hukiem na ziemie. Zaczęły się śmiać z niewiadomego powodu,ale to było normalne. One się śmiały z byle czego. Z pokoju rodziców Blanki nagle odezwała się mama:
-Co wy wyrabiacie dziewczyny. Jest już 2 w nocy a wy co?
-Przepraszamy-odezwały się równo i zaczęły się śmiać jeszcze bardziej.
-Dobra serio koniec ahah. Idziemy spać no już-odezwał się Blan.
-Tylko weź sobie jakąś poduszkę i kołdrę z łóżka.
-Spokojnie ja sobie poradzę.
Roz zasnęła w niecałe 5 minut za to Blanka nie mogła zasnąć,ponieważ była tak bardzo podekscytowana jutrzejszym spotkaniem, że o niczym innym nie myślała. Cały czas myślała o tym co on dla niej przygotował i gdzie ją zabierze. Była już tak zmęczona, że nie wiedziała nawet kiedy zasnęła. Roz obudziła ją około godziny 12.
-Blanka wstawaj!-krzyknęła
-Boże co się tak drzesz. Daj mi spać
-jest już 12 jak chcesz się ze wszystkim wyrobić to radziłabym Ci już wstawać.
Na początku, dziewczyna nie zrozumiała co przyjaciółka do niej powiedziała.
~5..4..3..2..1.. i~- pomyślała Roz.
-Boże zostało mi tylko 5 godzin do spotkania z Nikiem!
-Wow geniuszu. Wstawaj.. śniadanie a raczej obiad masz już na stole jak zjesz to ci we wszystkim pomogę.
Szybko pobiegła zjeść obiad i wykąpać się. Zajęło jej to niecałą godzinę.
Bardzo chciała z kimś w końcu o tym porozmawiać, więc zaczęła temat.
-Roz?
-Hm?-spytała zamyślona dziewczyna.
-Bo ja Ci muszę coś powiedzieć.
Przyjaciółka spojrzała na nią pytająco, jakby myślała, że chce jej powiedzieć, że kogoś zabiła.
-Co chcesz mi powiedzieć? Stało się coś?
-Nie nic się nie stało-uspokoiła ją.
-Chcę Ci tylko powiedzieć, że jutro spotykam się z Nikodemem o 17... Ma dla mnie niespodziankę-oznajmiła ciesząc się.
-Słucham?! nie możesz się z nim spotkać... Przecież to taki sam dupek jak Aleksander-powiedziała podnosząc głos.
-Po pierwsze nie denerwuj się i nie podnoś głosu proszę...A po drugie.. Co mi szkodzi? Może on jednak jest inny. Ostatnio jak byliśmy sami... uwierz mi był naprawdę super...Był taki kochany-powiedziała uśmiechając się.
-Zobaczysz, że przejedziesz się na nim tak jak ja na jego przyjacielu,ale nie będę Ci zabraniała spotykać się z nim. Zrobisz co chcesz,ale proszę uważaj na siebie okej?
-No proszę Cię.. Ja i bym na siebie nie uważała?
-No dobrze. To co planujesz na siebie ubrać? Masz już jakiś pomysł?
Blankę zamurowało. Przecież ona jeszcze o tym nie myślała.
-Szczerze? Jeszcze o tym nie myślałam.. Masz może jakiś pomysł?
-Chodź zobaczymy co masz w szafie.
Dziewczyny przeszukały prawie całą szafę i miały mnóstwo pomysłów. Przymierzały wszystko co się nadawało. Chciały,ale Banka wyglądała kobieco a zarazem, żeby czuła się komfortowo. Pomysł padł na
KLIK
Blanka spojrzała na zegarek i nie mogła uwierzyć, że dochodziła już godzina 1:41.
-Dobrze na dziś już koniec. Chodźmy już spać bo jutro nie wstaniemy.
-W sumie sama właśnie chciałam to samo powiedzieć. Zrobiłam się mega zmęczona.
-Okej. To idź się już spać a ja idę jeszcze po materac dla siebie.
-Poczekaj pomogę Ci.
Nastolatki poszły po materac. Wracając weszły jeszcze do kuchni po jakieś soki i wróciły do pokoju. Materac być tak duży, że miały mały problem z wejściem z nim do pokoju. Roz odstawiła soki na biurko i zaczęła pomagać w przenoszeniu materaca.. Gdy już prawie udało im się przecisnąć go przez drzwi jak zawsze znając ich szczęście musiało się coś stać. A mianowicie zahaczyły kantem materaca o krzesło stojące przy drzwiach i spadło z hukiem na ziemie. Zaczęły się śmiać z niewiadomego powodu,ale to było normalne. One się śmiały z byle czego. Z pokoju rodziców Blanki nagle odezwała się mama:
-Co wy wyrabiacie dziewczyny. Jest już 2 w nocy a wy co?
-Przepraszamy-odezwały się równo i zaczęły się śmiać jeszcze bardziej.
-Dobra serio koniec ahah. Idziemy spać no już-odezwał się Blan.
-Tylko weź sobie jakąś poduszkę i kołdrę z łóżka.
-Spokojnie ja sobie poradzę.
Roz zasnęła w niecałe 5 minut za to Blanka nie mogła zasnąć,ponieważ była tak bardzo podekscytowana jutrzejszym spotkaniem, że o niczym innym nie myślała. Cały czas myślała o tym co on dla niej przygotował i gdzie ją zabierze. Była już tak zmęczona, że nie wiedziała nawet kiedy zasnęła. Roz obudziła ją około godziny 12.
-Blanka wstawaj!-krzyknęła
-Boże co się tak drzesz. Daj mi spać
-jest już 12 jak chcesz się ze wszystkim wyrobić to radziłabym Ci już wstawać.
Na początku, dziewczyna nie zrozumiała co przyjaciółka do niej powiedziała.
~5..4..3..2..1.. i~- pomyślała Roz.
-Boże zostało mi tylko 5 godzin do spotkania z Nikiem!
-Wow geniuszu. Wstawaj.. śniadanie a raczej obiad masz już na stole jak zjesz to ci we wszystkim pomogę.
Szybko pobiegła zjeść obiad i wykąpać się. Zajęło jej to niecałą godzinę.
_____________________
okej miski :pp
mamy już kolejny rozdział.
Mam do was prośbę..
A mianowicie chciałabym, żebyście napisali mi w komentarzu co chcielibyście, żeby na tym blogu się jeszcze pojawiło, jakiś pomysł na kolejny rozdział lub jakie postacie mogą się jeszcze pojawić. :)
Mam nadzieję, że rozdział się podobał.
Fac3hand
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz