piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 2 ~"czy to już naprawdę koniec..."

"Cokolwiek by nie mówili  sam najlepiej wiem kim jestem, co i jak mam robić i gdzie jest moje miejsce"- Ero

***
Zbliżając się do domu zauważyła, że postać wymachuje energicznie rękoma, jakby się z kimś kłóciła. Nie myliła się. Już wiedziała, że nie będzie to ciekawe spotkanie. Zauważyła, że są to jej rodzice, którzy wymieniają się wściekle dość nieprzyjemnymi zdaniami. Podchodząc do nich usłyszała tylko:
-Nie chcę cię już więcej widzieć w tym domu.. To koniec!
Słysząc te zdanie oniemiała. Ustała w miejscu i nie wiedziała co ma robić. W myślach miała tylko jedną myśl "czy to już naprawdę koniec... Czy oni się rozwodzą?". Rodzice dziewczyny nie zauważyli jej, dalej kłócili się nie zważając na nic, nawet na sąsiadów patrzących na nich z okna. Szesnastolatce napłynęły łzy do oczu,
podeszła do nich i przerwała im mówiąc:
-Przestańcie! już dość proszę.O czym wy mówicie jaki koniec?
Rodzice spojrzeli na nią zdziwieni. Żadne z nich nie odezwało się. Stali w głuchej ciszy.
-Mogę wiedzieć o co chodzi?
-Córeczko bo my...- zaczęła jej mama.
-To nie jest rozmowa na teraz. Zjeżdżaj do domu... Porozmawiamy o tym za chwile. No już jazda- odezwał się surowo ojciec.
-Nie... chce wiedzieć o co chodzi już teraz.
-Jazda do domu. Natychmiast!
Blanka wiedziała, że nie warto prowadzić z nim dalszej rozmowy bo może się to źle skończyć, więc skierowała się w stronę domu. Wchodząc do domu pierwsze co zrobiła, to skierowała się do łazienki, aby przemyć twarz zimną wodą i trochę ochłonąć. Nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony cholernie bała się, że to naprawdę koniec, że jej rodzice zrobią coś co może zepsuć ich relacje dokończa, ale wiedziała też, że takie coś może mieć miejsce prędzej czy później. Że te wszystkie kłótnie między niby wszystko zepsują. Postanowiła odłożyć torebkę to swojego pokoju i przebrać się. Odkładając rzeczy na miejsce włączyła na laptopie swoją ulubioną piosenkę " Ron Pope-A drop in the ocean". Kochała jej słuchać. Tekst tej piosenki wiele dla niej znaczył. Stała chwilę i wsłuchiwała się w tekst piosenki, zamknęła oczy i zaczęła po cichu śpiewać:

"Kropla w oceanie,zmieniła pogodę... Modliłem się , że może i my skończymy razem. To jak pragnąc deszczu, stojąc na pustyni. Ale ja trzymam Cię najbliżej ze wszystkich, ponieważ jesteś moim niebem"

Ponownie Blance pojawiły się łzy w oczach. Wiedziała, że musi być silna więc szybko przetarła oczy ręką i poszła poszukać czegoś do przebrania. Wybrała czarną bluzę i szare dresy, właśnie tak jak lubiła i było jej najwygodniej. Weszła do łazienki by wziąć zimny prysznic i przebrać się. To wszystko zajęło jej niecałe 20 minut. W głowie cały czas miała mętlik. Jedyne co chciała zrobić to położyć się i choć na chwile przestać myśleć o tych wszystkich problemach,które miały dziś miejsce. Siadając na łóżku przypomniało jej się dzisiejsze spotkanie z Nikodemem. Uśmiech pojawił się na jej buzi mimo wszystko. Przed oczami miała jego śliczny uśmiech, który sprawiał, że miała motylki w brzuchu. Nagle usłyszała dźwięk SMS-a, który właśnie dostała. Nadawcą był nieznany jej numer. Bardzo się zdziwiła, lecz odczytała wiadomość " dziękuję za dzisiejsze spotkanie, mam nadzieje, że powtórzymy je. Miłej nocy... Nikodem :)". Blanka zamarła. Pierwsze co przyszło jej do głowy to pytanie "Skąd on ma mój numer?". Dziewczyna chwile myślała co może mu odpisać. Padło na: "Tobie też dziękuje za spotkanie, było naprawdę fajnie. A co do spotkanie to jeszcze się zobaczy. Dobranoc :)". Z rozmyśleń wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi. Byłą to jej mama. Nagle cały dobry humor zniknął.
-Cześć córeczko. Mogę wejść?
-Jasne...
-Bo chciałam z tobą porozmawiać o tym co miało miejsce przed domem...
-Czy wy naprawdę się rozwodzicie?- zapytała niepewnie.
-Wiesz... wiem, że to może być dla Ciebie bardzo trudne, co teraz powiem, ale tak. Myślę, że to nie ma po prostu sensu...
Blanka nie spodziewała się tego. Była pewna, że mama odpowie jej, że nie, że to była tylko zwykła kłótnia nic więcej. Świat jej się zawalił. Nie mogła pojąc tego, że ma to wszystko miejsce.
-Blanka... Wszystko dobrze?. Blanka.
Dziewczyna usłyszała wypowiadające z ust matki swoje imię więc odezwała się:
- Tak mamo wszystko dobrze-odpowiedziała
-Wiem, że może być to trudne dla ciebie,ale...- nie dokończyła
-Czy mogłabyś mnie zostawić samą? Chciałabym to jakoś sama przemyśleć dobrze? proszę nie gniewaj się.
-Dobrze. Rozumiem Cie, nie ma sprawy. Śpij dobrze kochanie-powiedziała.
-dobranoc.
I znowu w głowie milion myśli.Siedziała na łóżku i wpatrywała się w jeden punkt myśląc jak to wszystko się potoczy. Nie miała już siły na dalsze rozmyślenia. Położyła się, szczelnie przykrywając kołdrą i kładąc głowę na poduszce. Starała się opanować myśli. Zasnęła dopiero 10 minut później.

____________________________
Cześć!
No i mamy kolejny rozdział. Trochę nad nim posiedziałam...
Mam nadzieję, że spodoba wam się :):)
Szczerze, to nie mam już siły więcej pisać więc koniec bo palce już mi drętwieją ;xx

Catvang & fac3hand


































































2 komentarze:

  1. świetny rozdział xD bardzo mi się podoba ;)
    czekam na kolejny

    //Nati

    OdpowiedzUsuń

Archiwum